O Donaldzie Trumpie napisano już wiele. Wiemy o jego mizoginii i seksizmie, wiemy o zarzutach związanych z molestowaniem seksualnym, wiemy o biznesowym nieudacznictwie i galopującej głupocie. Do masowych mediów wciąż nie może się jednak przebić najbardziej przerażająca z obciążających go historii – sprawa sądowa o gwałt na trzynastolatce, rzekomo dokonany w 1994 roku.

Sprawa nie jest tajemnicą. Pod koniec czerwca w „Huffington Post” ukazał się artykuł autorstwa amerykańskiej prawniczki-celebrytki, która reprezentuje anonimową ofiarę Trumpa. Lisa Bloom zaapelowała do mainstreamowych mediów o poświęcenie uwagi sprawie jej klientki, wyliczając argumenty przemawiające za winą kandydata Republikanów. Sprawa była żywo dyskutowana w mediach społecznościowych. Duże gazety, czasopisma, telewizje i stacje radiowe nie podjęły jednak tematu.

A jest co podejmować, zwłaszcza w obliczu ostatnich doniesień medialnych, sugerujących że Trump odrabia straty do Hillary Clinton i może za pięć dni zostać prezydentem USA. Młoda kobieta, w 1994 roku zaledwie trzynastolatka, pozwała milionera-skandalistę o gigantyczne odszkodowanie. Według pozwu miała zostać zwabiona przez – zeznające w charakterze świadków – hostessy pracujące dla innego milionera, po latach skazanego za pedofilię Jeffreya Epsteina, wieloletniego przyjaciela Trumpa. Kandydat GOP na prezydenta miał zgwałcić dziewczynę na zorganizowanej przez Epsteina orgii. Świadkowie zarzucają mu też zastraszanie ofiary, a także gwałt na innej dziewczynce, wówczas dwunastoletniej.

Trump będzie musiał stawić się przed sądem 16 grudnia. Jeśli pojawi się tam jako prezydent – elekt, dojdzie do sytuacji bezprecedensowej w historii amerykańskiej demokracji. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że powódka ma na poparcie swoich tez nie tylko własne oświadczenia, ale i naocznych świadków. Mainstreamowe media uchylają się od odpowiedzialności zapewne z powodu anonimowości ofiary Trumpa. Miała ona wystąpić w ostatnich dniach na konferencji prasowej, jednak w ostatniej chwili występ odwołano z powodu licznych gróźb. Nowego terminu konferencji nie podano. Możliwe, że dojdzie do niej jeszcze przed wtorkiem, a sprawa gwałtu okaże się dla milionera tym, czym dla Hillary Clinton jest śledztwo FBI w sprawie służbowych maili.

Czy jednak Trump faktycznie ma szansę wygrać wybory? W świetle dostępnych danych wydaje się to wybitnie mało prawdopodobne. W Nevadzie większość zarejestrowanych wyborców to Demokraci. Stanowią oni też większość tych, którzy do tej pory oddali już głosy. W innych kluczowych stanach, zwanych „swing states”, Ohio i Karolinie Północnej, przewaga Clinton mierzona sondażami exit poll wynosi do tej pory ponad 20 procent! Na Florydzie kandydatka Demokratów prowadzi sześcioma procentami.

Oczywiście te wyniki mogą się jeszcze zmienić. Totalna zmiana preferencji wyborców w ostatnich dniach graniczyłaby co prawda z cudem. Żyjemy jednak w kraju katolickim, Polacy obserwowali cuda na własne oczy przez wiele stuleci. Jeśli Donald Trump zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych, po raz pierwszy liderem wolnego świata będzie prawdopodobny pedofil-gwałciciel. Jedno jest pewne – wolny świat nie będzie już wtedy taki sam.