Pisarz Michał Witkowski wystąpił na pokazie mody w różowej furażerce z symbolem SS. Celebryci i bezimienne blogerki zapłonęły w świeckim oburzeniu. Nic nowego, chciałoby się powiedzieć. W końcu nie pierwszy to raz, kiedy Michaśka używa symboli związanych z Drugą Wojną, i nie pierwszy raz, kiedy krzywdzi Filipa Chajzera. Tym razem sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Obok spokojnych głosów krytyki za użycie kontrowersyjnego symbolu, mammy do czynienia z kompletnym rynsztokiem. Witkowski stał się ofiarą fali hejtu tak obrzydliwego, masowego i czysto homofobicznego, że trudno nie postrzegać go w tej sytuacji jako ofiarę.

Pisarz Jakub Żulczyk nazywa go w swoim profilu na Facebook’u „skurwiałą pokraką”. Cóż, jeśli takich słów używa pisarz z Warszawy, nic dziwnego, że znajduje licznych naśladowców. Będę używał nazwisk, bo przecież ci ludzie się ich nie wstydzą. Patryk Truant Szulc, ze Śródmieścia, z którym mam, co gorsza, trójkę sensownych wspólnych znajomych, ma nadzieję, że Michaśka „dostanie prędzej czy później porządny wpierdol”, a jej oświadczenie z przeprosinami jest „chuja warte podobnie jak ty Michale”. Jot Be niestety trzęsie tyłkiem przed ujawnieniem swojej tożsamości, ale klimat utrzymuje podobny: „Panie Witkowski, powinieneś dostać wpierdol od całego gejostwa z małych miasteczek i wsi”. Krzysiek Kamiński z Wolina w zachodniopomorskim, fan Black Sabbath (to by wiele tłumaczyło) pisze: „Jesteś debilem(…)Ode mnie dostałbyś w pysk na miejscu”. Pan Kamil, który boi się ujawnić, ogranicza się do zwięzłego „Jesteś wielkim rzygiem!!! Otyła, głupia świnia”. „Kim ty kurwa jesteś, pajacu” pyta Michał Jarski, z którym również mam wspólnych znajomych, ale nie mam pojęcia, kto to kurwa jest (co chyba dość istotne, o czym szerzej wspomnę w kolejnym akapicie). „Są geje, ale z ciebie idioto zwykły pedał” dodaje Piotr Lubkiewicz. „Wypierdalaj” – to Mariusz Skowron z Tarnowa. „Pedał i nazista” – to Natan Tyborowski. „Powinni zabić to ścierwo” – Łukasz Stachor. Leszek Rosa ze Świętochłowic „z trudem znosi gejów” i uważa, że „takie właśnie jest to gejowo: chore”. „Gdybym miał taką moc, odstrzeliłbym cię w pierwszej kolejności” – fantazjuje Stefan Jaracz, na którego profilu pierwszym wpisem jest wulgarny, homofobiczny komentarz pod adresem Roberta Biedronia.

No właśnie. „Gdybym miał taką moc”. Cały ten hejt sprowadza się przecież do bezbrzeżnej frustracji komentujących Polaczków, którym pozostaje tylko udowadnianie własnej moralnej wyższości w necie. Wyższości zresztą wątpliwej, co jasne. Michaśka jest kolorową papugą w świecie zaludnionym przez wróble, prędzej czy później musiała zostać zadziobana. Jej kariera razi przeciętnego matoła, któremu pozostaje fantazjować o jakiejkolwiek „mocy”, który też chciałby, żeby pisano o nim w „Fakcie”, który też chciałby być celebrytą, choćby na moment, który też chciałby zostać kimś. Zglanowanie znakomitego pisarza daje mu na chwilę poczucie uczestnictwa w wielkim świecie. O obrońców będzie trudno. Michaśka poważnie naraziła się własnemu środowisku schodząc z parnasu i podważając symboliczne ramy, w jakich obowiązany jest występować pisarz. Nikt za nią płakać nie będzie, za to niejeden wykorzysta okazję, żeby zbijać na glanowaniu kolegi kapitał, jak czyni to choćby Żulczyk.

Sytuacja, w której grupa kolegów powinna, co najwyżej, powiedzieć „stary, trochę przesadziłeś z zabawą, jutro jest rocznica Powstania”, przerodziła się w morze obrzydliwego, skrajnie homofobicznego hejtu. Nie zrobiłbym tego co Michaśka, mimo że nie mam nic przeciwko ośmieszaniu nazistowskich symboli poprzez campową zabawę. Wydaje mi się to po prostu zbyt tanią prowokacją. Nie zamierzam jednak milczeć, kiedy błąd szalonej pisarki-szafiarki staje się pretekstem do chamskich ataków, ujawniających to, co najgorsze w polactwie. Do taniego, łatwego hejtu, na którym nie można stracić.

PS. Faszystowskie poglądy są wszechobecne w polskim dyskursie politycznym (z parlamentem włącznie), ulicami maszerują nopowcy z pochodniami, na każdym rogu można dostać wpierdol motywowany nienawiścią. To jest polski problem z faszyzmem, nie różowa furażerka pisarza.